zamknij

Wiadomości

Podsumowujemy 2020 rok. Odpowiada: Wojciech Kałuża

2020-12-31, Autor: mk

Nowy Rok tuż za rogiem, a my kontynuujemy podsumowanie mijającego 2020. Jak ocenia go Wojciech Kałuża – wicemarszałek województwa śląskiego?

Reklama

Co pozytywnego spotkało Pana w 2020 roku pomimo pandemii koronawirusa?

Wojciech Kałuża: Rzeczywiście, trzeba przyznać, że 2020 rok był bardzo dziwny pod wieloma względami. W ciągu kilku zaledwie tygodni, mówiąc wprost, pandemia wywróciła nasze życie, ale przecież nikt nie mógł się tego spodziewać. Tymczasem koronawirus kompletnie zmienił nasze codzienne życie. Zarówno życie zawodowe, jak też prywatne. Praca zdalna, gdzie to tylko możliwe, jest dziś dominującą formą. Musieliśmy nauczyć się poruszać w maseczkach, pamiętać o częstej dezynfekcji rąk, zachowywaniu dystansu społecznego. Rzeczy z pozoru proste, które nagle musieliśmy włączyć do wachlarza standardowych przyzwyczajeń. Siłą rzeczy musieliśmy zmienić właściwie swoje zachowanie, niejako ucząc się świata na nowo. W naszym przypadku – samorządu województwa – musieliśmy spojrzeć na to szerzej. Stawić czoła pandemii – uruchomić programy pomocowe dla służby zdrowia i przedsiębiorców. W pierwszym przypadku chronić zdrowie i życie, bo ten wirus przecież zabija ludzi, w drugim, ratować miejsca pracy, bo COVID-19 sprowadził realne zagrożenie dla gospodarki.

Jestem zbudowany postawą wobec wszystkich tych ludzi – lekarzy i pielęgniarek, którzy stoją na pierwszej linii frontu tej batalii z pandemią. Współpracujemy ze szpitalami, które są podległe Urzędowi Marszałkowskiemu. Współdziałamy także z lecznicami powiatowymi. Jedne i drugie wspieramy w różny sposób, koncentrując się przede wszystkim na finansach. Pamiętajmy, że w walce z koronawirusem nie miało i nie ma znaczenia, jakiej jednostce podległy jest dany szpital. Liczy się pomoc pacjentom. Wspólna praca, wspólna walka to recepta, by wyjść z tej potyczki zwycięsko. Podobnie rzecz miała się ze wsparciem gospodarki. Tutaj także liczył się czas. Uruchomiliśmy chyba największy w kraju pakiet przygotowany przez samorząd wojewódzki. Gigantyczną kwotę 1,4 mld zł przekazaliśmy przedsiębiorcom w różnych formach. Tu również pozytywna była współpraca wielu instytucji, zaangażowanie pracowników, którzy mieli świadomość jak ta pomoc jest ważna. Pozytywnie na pomysł przeniesienia środków w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego właśnie na walkę z koronawirusem, zareagowała Komisja Europejska. Ogromną rolę w tych zabiegach odegrała także wzorowa współpraca z administracją rządową. Pozytywne myślenie wzmacnia nadzieję na lepszy, nowy 2021 rok.

Które z decyzji rządu dotyczących ograniczeń sanitarnych uważa Pan za najbardziej trafione, a które za najbardziej chybione?

Batalia z pandemią, to nasza wspólna walka. Tak się złożyło, że koronawirus mnie nie oszczędził, więc doskonale wiem, z jakim wyzwaniem spotykają się pracownicy służby zdrowia. Można koronawirusa przejść bezobjawowo, lub z niewielkimi obciążeniami. Niestety zdarzają się przypadki ciężkie, kończące się śmiercią. Walka z COVID-19 to dosłownie – wojna z tym zjadliwym wirusem, jaka odbywa się w skali globalnej. Na całym świecie poszczególne rządy wprowadzają różne obostrzenia i podejmują próby ograniczenia rozprzestrzeniania się epidemii. Pozostałe obszary życia zeszły na drugi czy trzeci plan.

Mamy wszyscy nadzieję, że wyjdziemy z tego i wrócimy do normalności silniejsi. Na szczęście pojawiła się już szczepionka, szczepienia ruszyły, ale dezynfekcja, dystans, maseczka, to przecież nadal podstawa. Nie zapominajmy o tym. Każdy powinien tych zasad przestrzegać. Kiedy rośnie skala zakażeń eksperci wskazują, abyśmy bardziej rygorystycznie ograniczyli aktywność i pozostali w domach. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne, bo wszyscy koronawirusem jesteśmy już zwyczajnie zmęczeni, ale stawka jest zbyt wysoka, by to bagatelizować.

Czy Pana zdaniem, któreś ze zmian w sposobie życia Polaków pozostaną z nami na dłużej, nawet gdy pandemia koronawirusa się skończy?

Każdy z nas chciałby szybko wrócić do normalności. Do świata, który znaliśmy i z pewnością bardziej lubiliśmy, niż dzisiejszą rzeczywistość. Trudno powiedzieć, jak to będzie wyglądać. Nie jestem ekspertem medycznym i nie będę prognozował. Znajdujemy się na etapie szczepień. Wskazanie są takie, że po tym procesie będziemy wracać do tego, w jaki sposób pracowaliśmy, żyliśmy czy odpoczywaliśmy. I przyznam, że też na to liczę.

Jaki jest/był Pana ulubiony sposób na spędzania czasu w domu podczas lockdownu? Czy może Pan polecić szczególnie przeczytaną książkę, obejrzany film lub serial?

Ten rok upłynął pod znakiem wytężonej pracy dla samorządu województwa, więc jak nietrudno się domyślić, właściwie to nie wiem, co to jest wolny czas. Nie licząc przerwy, gdy z powodu COVID-19 trafiłem do szpitala, cały czas pracowałem. Urlop był króciutki, miał bardziej charakter rekonwalescencji po chorobie. Ważne, że podjęliśmy szybkie działania, aby wzmocnić region w walce z pandemią. Mamy rozbudowaną sieć szpitali, które potrzebowały pilnej pomocy. Negocjowaliśmy z Komisją Europejską, aby większe środki przeznaczyć na walkę z pandemią. Uruchomiliśmy programy i pakiety pomocowe dla mieszkańców, gospodarki, turystyki. To wymagało wiele pracy i wytężonych działań. Oczywiście po pracy w gronie rodziny, w gronie najbliższych, te krótkie chwile spędzaliśmy zupełnie inaczej niż do tej pory. Jednak, tak już mówiłem wcześniej, tego czasu było naprawdę niewiele.

Jak spędził Pan w tym roku wakacje?

W kwestii wyboru, pandemia nic nie zmieniła, bo zawsze obieram kierunek na nasze rodzime miejsca. Pierwszym wyborem są dla mnie zawsze Beskidy. W tym roku zwiedziłem również Mazury i spędziłem kilka dni nad morzem. Zdecydowanie polecam wypoczynek w Województwie Śląskim i w naszym kraju. Warto wspierać lokalnych przedsiębiorców. To jeden ze sposobów, aby pomóc sobie nawzajem.

Której z imprez sportowych bądź kulturalnych zabrakło Panu najbardziej w 2020 roku?

Wiele wydarzeń miało zupełnie inny przebieg niż w latach poprzednich. Musimy jednak pamiętać, że kiedy cały świat walczy z koronawirusem najważniejsze jest zdrowie. Odwołany koncert lub wydarzenie sportowe, które odbywa się bez udziału publiczności. To sytuacje, z którymi mieliśmy do czynienia. Oczywiście szkoda tych emocji, których nie przeżywaliśmy w taki sposób jak w latach poprzednich. Mam nadzieję, że kiedy po szczepieniach wrócimy do normalności znowu spotkamy się na przykład Stadionie Śląskim, gdzie w przyszłym roku będziemy mieli cztery znaczące imprezy lekkoatletyczne o międzynarodowej randze. Dużym wydarzeniem będzie także koncert Dawida Podsiadło na Śląskim. To ma być jego największy show w karierze.

Czy Pana zdaniem w 2021 rok pożegnamy się na dobre z koronawirusem?

Budujące są informacje przekazywane przez epidemiologów. Szczepionka jest bezpieczna, nie wywołuje skutków ubocznych, co jest niezwykle istotne, zaś odpowiednia liczba zaszczepionych osób pozwoli ograniczać wprowadzane restrykcje, na co czekają przede wszystkim przedsiębiorcy.

Czy zamierza Pan zaszczepić się na koronawirusa?

Gdyby to możliwe, to właściwie byłbym gotów pójść zaszczepić się już teraz. Czekam cierpliwie na swoją kolej. I przyznam, że chciałbym mieć to już za sobą, bo to jest gwarancja zdrowia i poczucia bezpieczeństwa wobec innych. Mówię to jako osoba, która przeszła COVID-19.

Jaka będzie pierwsza rzecz, którą Pan zrobi, gdy zostaną zniesione wszystkie ograniczenia sanitarne związane z COVID-19?

Ruszę w Beskidy! Spakujemy z rodziną plecaki i odwiedzimy ulubione szlaki. Wierzę, że będzie to możliwe już niedługo, bez żadnych ograniczeń.

Oceń publikację: + 1 + 84 - 1 - 36

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.