zamknij

Wiadomości

Czy asteroida Apophis uderzy w Ziemię? Eksperci są zgodni

2019-03-14, Autor: tora, bf

W mediach nie brakuje doniesień o domniemanym śmiertelnym zagrożeniu uderzeniem w naszą planetę asteroidy Apophis, i to w 2019 roku. Miałoby to przynieść hekatombę, zagładę życia, prawdziwy koniec świata. A co mówią naukowcy i miłośnicy astronomii?

W 2019 roku śmierć od asteroidy nam nie grozi – mówi Jarosław Juszkiewicz z Planetarium i Obserwatorium im. Mikołaja Kopernika w Chorzowie.

Reklama

- Nie wiem, skąd wziął się ten rok 2019. Najbliżej Ziemi Apophis będzie w 2029 roku, czyli dokładnie za 10 lat. I wtedy będzie blisko, bo minie nas w odległości 35 tys. kilometrów. To rzeczywiście jest blisko. Tylko, że to nie jest nic nadzwyczajnego – zaznacza naukowiec. Przejrzał listę obserwacji minięć Ziemi przez asteroidy rejestrowanych przez NASA (Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej w USA). - Tylko za zeszły rok jest kilkaset pozycji. Średnio w miesiącu pojawia się około 10 asteroid. One nie są tak duże jak Apophis – to od razu mówię – natomiast patrzę na odległości. NASA odnotowuje asteroidy przelatujące w odległości mniejszej niż Księżyc (384 400 km od Ziemi). Na przykład w styczniu ub. roku przeleciała asteroida w odległości 60 tys. km od nas. Przy czym większość przelotów zaznaczonych jest na czerwono i to nas powinno martwić. Bo oznacza to, że zauważyliśmy coś, co nas minęło. I wielu naukowców uważa, że jeżeli uderzy w nas coś dużego, to prawdopodobnie możemy tego nie widzieć, dlatego, że często asteroidy nadlatują od strony Słońca i wtedy widzimy je dopiero, kiedy nas miną. I tak było z wieloma asteroidami – mówi Jarosław Juszkiewicz.

W podobnym tonie wypowiada się Dawid Barteczko z Astronomicznego Obserwatorium Południowego – AstroLab z Czernicy. - Z matematycznego punktu widzenia uderzenie w Ziemię przez Apophis jest możliwe. Tak samo z matematycznego punktu widzenia jest możliwe, że ktoś wyjdzie z pracy o dostanie meteorytem w głowę. Nie mogę podważać faktów, że jest takie zagrożenie. Ta asteroida rzeczywiście przemierza Układ Słoneczny, ale trzeba brać pod uwagę to, że obiekt ma długość 300 metrów. Ewentualne uderzenie mogłoby nastąpić za jakieś 10 lat, bo wtedy będzie blisko Ziemi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że pomylenie się w obliczeniach o jeden centymetr w trajektorii lotu to miliony kilometrów rozbieżności w przestrzeni kosmicznej – wyjaśnia.

Jak dodaje Dawid Barteczko, nawet jak Apophis będzie już blisko Ziemi, to i tak nie będziemy w stanie dokładnie przewidzieć zmiany trajektorii lotu asteroidy przez ciężkie ciała niebieskie jak np. Jowisz. - Nie powiemy precyzyjnie, czy Jowisz skieruje obiekt o 4 stopnie w lewo, czy prawo – zauważa.

Orbita Apophis niepokojąca jest od samego początku, czyli od 2004 roku, kiedy została odkryta. Nawiasem mówiąc ma niepokojącą nazwę – Apophis to egipska bogini ciemności i strachu. I od początku jest uważana za asteroidę, która przyniesie zagładę. - Rzeczywiście przy swoich wymiarach: 300 metrów długości i około 15 metrów średnicy, gdyby weszła w atmosferę ziemską z prędkością relatywną wobec Ziemi wynoszącej 8 km/s mielibyśmy do czynienia z eksplozją wielokrotnie większą od wybuchu bomby wodorowej zdetonowanej przez Rosjan w latach 60. ub. wieku. Ale – i to ale jest ważne, w 2019 roku znajduje się w odległości 1/10 jednostki astronomicznej od Ziemi. Może to się komuś wydaje blisko. A jest to 15 mln km. W związku z tym na razie nie ma się co bać. Większość astronomów sądzi, że Apophis zbliży się do Ziemi w 2029 na 30 tys. km i jeżeli nie uderzy w Ziemię, to na tyle bliskość Ziemi zmieni tor jej orbity, że już nie będziemy mieli z nią w ogóle problemów. Przejdzie w zupełnie inny krąg asteroid – mówi naukowiec z chorzowskiego Planetarium.

Asteroid, o których wiemy, że przecinają orbitę Ziemi znamy około 2 tysięcy. Przy czym mniej więcej 400 – 500 ma średnicę większą, niż 100 metrów, zatem są to obiekty bardzo duże. Większość to drobiny, jednak nawet upadek 10-metrowej asteroidy może wywołać poważne szkody, jak to miało miejsce w Czelabińsku w 2013 roku. Jak to się stało, że została niezauważona. - To była 30-metrowa skała, które żadne obserwatorium nie było w stanie wyłapać. Obiekt leciał z „nocnej” strony. Jako, że nie świeci własnym światłem trudno było przewidzieć uderzenie w Ziemię tak małej skały – wyjaśnia Dawid Barteczko.

Jednak prawda jest też taka, że codziennie w ciągu doby spada na nasz glob kilka tysięcy ton kosmicznego gruzu, które zauważane są jako spadające gwiazdy. - Myślę, że astronomowie będą się dokładnie przyglądali Apophis i będą śledzili tor jej lotu, więc będziemy mieli coraz dokładniejsze dane. Jedno jest pewne w przypadku asteroid i planetoid – nie należy pytać „czy”, ale należy pytać „kiedy”, bo wielokrotnie zdarzało się to w historii naszej planety, która na skutek tego i zamarzała, i była płynną kulą ognia, i wymierały gatunki i powstawały kolejne, wielokrotnie zderzenia zmieniały klimat. I prawdą jest, że to nastąpi. Ale czy za 2 lata, 20 czy 200 tysięcy? Tego nie wie nikt - mówi.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak często korzystasz z oferty Muzeum Miejskiego w Żorach?





Oddanych głosów: 143