zamknij

Wiadomości

Potężny pożar w Żorach. Nowe fakty i zdjęcia

2018-11-28, Autor: ap

Wracamy do tematu sprzed kilku godzin. Strażacy nadal gaszą pożar przy ul. Kleszczowskiej w Żorach. Ogień zajął nie tylko składowisko opon, ale i składowisko odpadów.

Rano informowaliśmy Was o potężnym pożarze na terenie Żor. >>> Płonie składowisko opon w Żorach <<< . Pożar wybuchł po godz. 01:30 w nocy. Unoszący się dym widać w promieniu kilku kilometrów. Jak się okazuje, przy ul. Kleszczowskiej pali się zarówno składowisko opon, jak i składowisko odpadów.

Reklama

W akcję gaśniczą zaangażowanych jest ponad 100 strażaków z Żor i pobliskich miast. W sumie udział na miejscu zdarzenia bierze kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej.

Udało nam się porozmawiać z pracownikiem zakładu zajmującego się składowaniem odpadów.

- Nie ukrywam, że podejrzewam podpalenie. Pobliscy mieszkańcy nie chcą tutaj składowiska odpadów. Nie wiemy, czy pożar najpierw zajął składowisko opon, czy odpadów, bo gdy przybyliśmy tutaj ok. godz. 02:00, ogień już szalał – mówi pracownik składowiska odpadów.

>>>Jak zatrzymać falę pożarów składowisk śmieci - wideo<<<

Na miejscu jest także policja, prokurator i Inspektor do Spraw Ochrony Środowiska.

-  Przyczyny i okoliczności pożaru badać będzie biegły powołany przez żorskiego prokuratora – mówi Łukasz Chmielewski z żorskiej komendy. - Działania policyjne będą polegały teraz na przesłuchaniu świadków, czyli w pierwszej kolejności prezesów dwóch firm, których pożar dotyczy — dodaje policjant.

Byliśmy na miejscu pożaru. Zobaczcie zdjęcia:

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 17 - 1 - 21

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (15):
  • ~Kombajnista 2018-11-28 12:25:20

    masakra...

    19 3
  • ~pav 2018-11-28 13:39:20

    Noz sie w kieszeni otwiera. Proponuje wladzom doj... takiej kary zeby firma zbankrutowala. A jesli nie to okolicznym mieszkancom proponuje blokowac dostep dla wszelkich ciezarowek dowozacych smieci do tego miejsca. Do oporu. Az firma upadnie i sie wyniesie. To nie jest zadne miejsce recykilngu. Po prostu sobie wysypisko zrobili w srodku terenow przeznaczonych pod budowe jednorodzinna. Prezesi zacieraja rece bo kasa sie zgadza, a ze ludzie sie truja to ch...j. a tak wogole to gdzie Ochrona Srodowiska. Po pierwszym z brzegu zdjeciu widac, ze odpady sa zle skladowane. Caly syf leci w powietrze i wody gruntowe. A pracownik firmy niech lepiej powie czy wysypisko bylo zabezpieczone przed podpaleniem, czy moze tylko czekali az sie zapali. W samozaplon nie wierze. W listopadzie haha. Od wladz miasta oczekuje stanowczego dzialania. Jak pan prezydent lub wydzial srodowiska otrzyma ze 30 000 email od rozwscieczonych mieszkancow to musi podjac jakies dzialanie. A od portalu oczekuje monitorowania tej sprawy.

    101 9
  • ~pav 2018-11-28 14:24:53

    Zeby nie bylo. Ja juz wyslalem zapytanie do wydzialu srodowiska zorskieg UM

    Adresy email
    IS@um.zory.pl
    Umzory@um.zory.pl

    42 3
  • ~Andrzej Gliniecki 2018-11-28 14:29:37

    Mieszka otego 200m porażka

    13 6
  • ~Trek 2018-11-28 16:36:53

    ~pav a ja mysle ze jest to teren do recyclingu bo firma istnieje tam kilkanaście lat a największy szum robią mieszkańcy którzy przeprowadzili się tam kilka lat temu. Teren ten to teren właśnie pod takie rzeczy a to że Suszec wydał zgody na budowę w takiej bliskości terenu przemysłowego to nie wina firmy. Pewnie segregujesz odpady, to zastanów się na hu.. bedziesz to robił jak przez takich jak ty pozamykają zakłady zajmujące się przeróbką. Dostaniesz górę śmieci w postaci wysypiska a jak nie ty to ktoś inny bo śmieci tworzysz ty a nie ta firma. Jeśli ktoś ma zrobić porządek to niech zabiorą sie za składowiska odpadów które nic z nimi nie robią tylko kasę biorą. W tej okolicy to już komitety są żeby zamknąć te zakłady i zniszczyć je więc podpalenie jest jak najbardziej prawdopodobne...

    31 72
  • ~Agnieszka Izabela Szweda 2018-11-28 19:25:08

    Mały Wielki Człowiek - zdjęcie nr 1 warte konkursu fotograficznego National Geographic w dziedzinie ochrona środowiska !!!

    31 5
  • ~pav 2018-11-28 19:51:26

    Trek

    Spojrz na pierwsze zdjecie i powiedz szczerze co tam jest do recyklingu? Kupa smieci wielkosci Mount Everest, ktorej wnetrze zapewnie juz zgnilo. Stad te zapachy, o ktorych wczesniej ktos napomnial. Z tego co pamietam na poczatku byla tam rozbiorka sprzetu elektronicznego i podejrzewam ze wtedy nie bylo to uciazliwe dla mieszkancow. Jesli z kolei sie przebranzawiam to wypadaloby pomyslec jaki wplyw moj biznes moze miec na otoczenie i ograniczyc szkodliwosc moich przedsiewziec.. Tak by bylo przyzwoicie. Ale polski biznesmen nie wie co to znaczy przyzwoitosc. Za 5 pln matke by sprzedal.To po pierwsze.
    Po drugie. Jesli zajmuje sie jakims biznesem to albo robie to dobrze albo wcale. Mialem " przyjemnosc" odwiedzic podobna stacje recyklingu w UK. Odpady ladnie popryzmowane, pod zadaszeniem, z wlasnym systemem ppoz i kanalizacja, ktora miala odprowdzac wszelkie plyny do firmowej oczyszczalni. W przypadku tej firmy podejrzewam, ze wszytko co skapie z tej " kupy" smieci. Wlacznie z woda deszczowa plynie sobie na pole za plotem. Dobrze, ze przynajmniej plandeka zakryli wyzej wspomniana "kupe". Czyli wiedza, ze cos dzwoni ale nie wiedza w ktorym kosciele.
    Po trzecie. Jesli ja mialbym podpalic ten przybytek to podlozylbym ogien pod budynki. Byloby to bardziej szkodliwe dla firmy. Z gory mowie, ze to nie ja podlozylem ogien. Mam dobre alibi mieszkam za granica.
    Po czwarte. Odkad w PL zaczela sie plaga " samozaplonow" wiedzialem, ze to sie tez zapali
    Po piate. Tak robie recykling w domu. Myje plastiki przed wrzuceniem do smietnika itp. Zbieram wode deszczowa, pale gazem i mam nowy samochod z bardzo niska emisja spalin. Ale po ch..j jestem ekologiczny jak przez jedna noc i biznesmena, ktory tylko chce zarobic w powietrze i wode (gruntowa) poszlo z dymem nie wiadomo ile syfu


    Mialem nie udzielac sie tu za czesto, ale mimo iz sytuacja bezposrednio mnie nie dotyczy to szlag mnie trafia

    66 3
  • ~Bishu 2018-11-28 21:37:24

    Jeżeli firma jest dłużej niż jakikolwiek dom jednorodzinny w tymże miejscu to nie bronił bym mieszkańców lecz właściciela firmy, tak na logikę.

    15 36
  • ~pav 2018-11-28 22:02:07

    Skoro moj stary sasiad pompuje szambo na pole i pali smieci a wczesniej robil to jego ojciec przez 20 lat, zanim sie wprowadzilem to jest ok, tak na logike

    30 4
  • ~Tomasz Krakowczyk 2018-11-29 00:08:55

    Szanowny ~Treku, ~Bishu. Pozwólcie, że sprostuję to co piszecie. W całej sprawie narosło wiele mitów i pomówień, a tylko merytoryczna, oparta na faktach dyskusja stanowi podstawę do polemiki. Taką też dyskusję opartą na faktach i dokumentach od lat prowadzimy z właścicielami zakładów Kapadora i Gum Recycling, które działają na terenie płonącej obecnie działki. Wiele razy również od sąsiadów słyszałem różne sensacyjne informacje o zakładzie, ale jestem daleki od stosowania w takich sprawach niesprawdzonych faktów, ponieważ mogą one więcej sprawie zaszkodzić niż pomóc. Panu ~Trek polecam takie samo podejście.
    Przede wszystkim nikt nie neguje istotnego wkładu zakładów przetwarzających odpady w nasz rozwój cywilizacyjny i konieczności ich istnienia. Każdy z nas odpady generuje, segreguje. Sprawa jest chyba jasna. Recycling być musi i chwała tym, którzy te masy plastiku potrafią przetworzyć na coś pożytecznego. Inną sprawą jest jak ten recycling przebiega. Recycling jest drogi, wręcz nie przynosi zysków, niewielu chce się nim zajmować, sprawę załatwiają dopłaty rządowe, których celem jest to by Ci którzy chcą zajmować się recyclingiem robili to tak, by poza chwalebnym przysparzaniem ulgi środowisku naturalnemu nie przysparzać trosk i chorób sąsiadującym z ich zakładamii mieszkańcom. Prawda jest taka, że w przypadku Gum Recyclingu i Kapadory tego drugiego wymogu nie dochowano, a skupiono się jedynie na dopłatach i przetwarzaniu odpadów z nic mając okolicznych mieszkańców.

    Sprawą zajmuję się od kilku lat, znam właścicieli zakładu KAPADORA, rozmawiałem z nimi i z właścicielem zakładu Gum Recycling nie raz. Jestem sąsiadem zakładu i wielu osób, którym ten zakład zaczął dosłownie zatruwać życie. Jak widzicie z mojego nicka nie ukrywam tożsamości, występowałem w telewizji udzielając wywiadu na temat naszych problemów i wyraźnie przedstawiłem nasze stanowisko, że nam nie zależy by ten zakład zamknąć, że zdajemy sobie sprawę, że tam są miejsca pracy i ktoś prowadzi biznes, ale na tym, by poczyniono odpowiednie inwestycje i zabezpieczenia, które usuną uciążliwość tego zakładu dla otoczenia. Sugerowanie, że ktokolwiek z nas, których wielu występowało w urzędach, mediach z imienia i nazwiska byłby skłonny się narażać na podejrzenia podpalenia jest co najmniej czystym draństwem. Bardzo mnie zastanawia ta pewność wypowiedzi pracownika firmy, nie dopuszcza wręcz żadnego innego scenariusza pomimo, że tam już wybuchały wcześniej pożary. Od razu mówi o podpaleniu przez sąsiadów. Przygotowana strategia obronna? Jeżeli tak to Chybiona...

    Wracając do faktów. Otóż po pierwsze nieprawdą jest, że zakład w tej formie istnieje kilkanaście lat i że wcześniej nie było tu budynków mieszkalnych. Ja byłem pierwszym nowym mieszkańcem, który wybudował dom przy ulicy Baraniok. Był to rok 2006. Wtedy to też Gmina Suszec opublikowała nowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla tego rejonu Rudziczki lokalizując w nim tereny przy ulicy Baraniok, aż do ulicy Kleszczowskiej jako tereny zabudowy jednorodzinnej i mieszkaniowej. W momencie przygotowania do budowy w odległości do 500 m od ówczesnego zakładu przetwarzania elektroodpadów istniały już dwa przedwojenne gospodarstwa rolne z budynkami mieszkalnymi oraz tuż przy zakładzie działka rekreacyjna z budynkiem bytowym, na terenie której właściciele działki niedawno wybudowali nowy dom mieszkalny. Przy ulicy Kleszczowskiej w Żorach i po stronie Rudziczki istniało wtedy już dużo więcej zabudowań. Dodam, że nie tylko mieszkańcy ulicy Baraniok odczuwali negatywny wpływ działalności zakładu. W naszej grupie, nie żadnych komitetach tylko w jednej grupie znajdują się również uskarżający się na smród i śmieci mieszkańcy ulic Kleszczowskiej (nie Kleszczewskiej p. redaktor), Kresowej i sąsiednich, a także mieszkańcy ulic Barwnej, Tęczowej w Rudziczce. Przygotowując się do inwestycji życia jaką jest budowa domu dokładnie przeanalizowałem teren zgodnie z zaleceniami Muratora i między innymi pisałem w sprawie możliwej działalności górniczej do GIG oraz sprawdziłem co jest i co może być zlokalizowane na terenie pobliskiej strefy przemysłowej po stronie Żor. Istniejący tam zakład przetwarzania odpadów elektrycznych był dla mnie szczególnie istotny jako potencjalne źródło zanieczyszczeń i problemów. Otóż w 2006 roku na terenie strefy Urząd Miasta Żory dopuszczał działalność przemysłową, ale bez słowa o gromadzeniu odpadów obecnego typu i w obecnie gromadzonych ilościach. Zakład przetwarzania elektroodpadów poza wątpliwą urodą gromadzonych zładów rozebranych lodówek, itp. nie był problematyczny, przechodząc tuż przy ogrodzeniu nie odczuwało się żadnego zapachu, hałasu, nie było też śmieci poza odstawianymi pod bramę urządzeniami do rozbiórki. Zakład więc istniał, działał, nikomu nie wadził, nikt nie protestował. Obecnie wiemy, że zakład ten pod nazwą Mega Service Recycling, którego prezesem nadal wg KRS jest obecny prezes Gum Recycling popadł w poważne tarapaty finansowe, wystarczy spojrzeć w ogólnie dostępną za drobną opłatą księgę wieczystą płonącej obecnie działki, same hipoteki przymusowe i wierzytelności wobec Skarbu Państwa czy Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i UM Żory to kwota ponad 4 mln złotych. Smaczku dodaje fakt, że obecne firmy działają na terenie działki, należącej nadal do poważnie zadłużonego zakładu, który nie jest postawiony w stan upadłości, prezesuje mu nadal prezes Gum Recycling, a na terenie tej działki są ponadto zarejestrowane dwie inne firmy, które w KRS nie mają prezesa a jedynie członków zarządów. Właścicielem działki, na terenie której znajduje się budynek biurowy jest UM Żory. Idąc dalej. W 2011 roku, a więc ponad 4 lata po tym jak wybudowałem i wprowadziłem się do domu ja, a w międzyczasie powstało kilka nowych domów, między innymi dom zlokalizowany niecałe 100 m od zakładu UM Żory po głosowaniu w Radzie Miasta dopuścił do zmiany zapisów w Planie Zagospodarowania Przestrzennego dla tego terenu i wprowdził możliwość magazynowania na terenie tego zakładu odpadów ni mniej ni więcej tylko komunalnych, przeznaczonych do dalszej obróbki.
    Co więcej, UM Żory dopuścił w tej decyzji odstępstwo od obowiązujących w Polsce przepisów, które mówią, że tego typu działalność może być zlokalizowana co najmniej 100 m od granicy gmin. W tym przypadku jest to metrów niespełna 20 lub mniej. W owym czasie przeciwko tej decyzji intensywnie protestował UG Suszec wraz z Wójtem Gminy Suszec, argumentując protest lokalizacją działek zabudowy mieszkaniowej po stronie Rudziczki w odległości mniejszej niż 100 m od zakładu. Nie jest więc prawdą, że to Suszec pozwolił (na marginesie dodam, że pozwolenia na budowe wydaje Starostwo Powiatowe w Pszczynie, a nie Urząd Gminy), a prawdą jest to, że UM Żory znając dokładnie sytuację nieruchomości po stronie Rudziczki dopuścił z premedytacją do lokalizacji magazynu odpadów komunalnych, uciążliwych dla otoczenia w bliskiej odległości od zabudowań mieszkalnych, które już tam istniały. W Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach powiedziano nam, że podczas wnioskowania o decyzję środowiskową przedstawiono mapę kończącą się na granicy Żor, bez uwzględnienia terenu Suszca...
    Nasze protesty mają długą historię, zaczęły się od protestów przeciwko hałasowi generowanemu przez zainstalowaną przez Gum Recycling instalację do przetwarzania opon. Protesty te składali mieszkańcy odległych od zakładu ulic Barwnej, Tęczowej, ponieważ tam hałas miał największe nasilenie. Pan prezes Gum Recycling długo próbował nas zwodzić, zwodził kontrole, drwił z nas, w końcu przyciśnięty przez urzędników instalację schował do hali, hałas się skończył my przestaliśmy protestować. Piszę "my" w imieniu mieszkańców Rudziczki i Kleszczowa. Sprawa ucichła Gum Recycling działał, nikt nie protestował. Sielanka skończyła się z nową inwestycją na terenie płonącej obecnie działki, a mianowicie linii do produkcji paliw alternatywnych. Sama linia zupełnie nieszkodliwa poza podobną uciążliwością hałasową, ale zamknięta w pomieszczeniu nie stanowiła problemu. Problemem były gromadzone w coraz to większych ilościach odpady, niby segregowane, ale jednak brudne i fermentujące, generujące silny fetor oraz kawałki paliwa po rozdrobnieniu odpadów, które zaśmiecały ogrody i pobocza ulicy Kleszczowskiej podczas transportu z zakładów. Wtedy też po raz pierwszy wybuchły pożary zgromadzonej na terenie zakładu gumy w pryzmach. Zaczęliśmy więc znowu od rozmów jak człowiek z człowiekiem z właścicielami. Najpierw z p. prezesem Gum Recycling, który stwierdził, że do pożarów się przyznaje, gumę wywozi, a śmieci to nie on tylko panowie z Kapadory. P. Prezes Kapadory Ch. przyszedł na spotkanie, obiecał że pryzma zniknie bo zawsze po zimie (spotkanie było wiosną) ma problem ponieważ musi odpady odbierać, a w zimie sprzedaż paliwa alternatywnego spada i stąd taka ilość. Zobowiązał się również do montażu siatek i do oczyszczania tirów z pozostałości paliwa po załadunku. W tym czasie zorganizowaliśmy również spotkanie właścicieli firmy z Wójtem Gminy Suszec, panią z Wydz. Ochrony Środowiska i przedstawicielami UM Żory. Zakład zobowiązał się do poprawy sytuacji. Rzeczywiście zamontowano siatki, gumę wywieziono jednak ku naszemu zdziwieniu pryzmy odpadów zamiast maleć rosły. Mamy zdjęcia, na których widać jak dosłownie przewalają się przez płot na ulicę Kleszczowską. Śmieci nadal krążyły po okolicy, a smród i plaga much jaka pojawiła się późną wiosną uniemożliwiały nam normalne korzystanie z ogrodów, tarasów i tego, czego oczekiwaliśmy budując domy pod lasem. Proszę mi wierzyć, że kilka razy mając zaproszonych gości na spotkanie na tarasie byliśmy zmuszeni do przenoszenia imprezy w środku lata do domu z powodu plagi much i smrodu. Chyba nie chciałby Pan tak mieszkać? Dodam, że w poprzednich latach przed wprowadzeniem magazynowania odpadów tego typu spotkania nigdy nie były problemem, much nie było, wokoło pachniało lasem, łąkami. Do tego fetoru nie można było się przyzwyczaić (obrazowo sugeruję zanurzyć głowę w kuble na odpady obok bloku na osiedlu i potrzymać tam 5 godzin...). Rozmawiałem wtedy z właścicielami Kapadory. Stwierdzili, że teraz poza nimi również Gum Recycling zaczął prowadzić produkcję paliw alternatywnych i też magazynuje odpady.
    Mniej więcej w tym czasie doszło do głośnego zatrzymania przez ITD i Urząd Celny transportów nielegalnych odpadów z przeznaczeniem do zakładów w Żorach, w tej sprawie toczy się nadal sprawa dochodzeniowa w żorskiej Prokuraturze.
    Kolejne rozmowy z władzami obu firm nie dawały nic. Wręcz zrzucali odpowiedzialność jeden na drugiego twierdząc, że ta pryzma to nie jego, itp. Zabawa w kotka i myszkę. W tym czasie dodam, na terenie działki nadal zalegała już ponad 6 lat pryzma odpadów należących do wcześniej działającej tam firmy Mega Service Recycling. Dodam, że tego typu odpady można magazynować do 3 lat. Skoro rozmowy z władzami firm nic nie dawały zaczęliśmy więc interweniować w odpowiednich urzędach. Najpierw UM Żory, następnie Urząd Marszałkowski, w końcu WIOŚ. Wszystkie urzędy przeprowadzały audyty, kontrole, wykazywały nieprawidłowości, niedociągnięcia, wydawały zalecenia i kończyło się na wprowadzeniu przez zakłady półśrodków typu opryski środkiem z bakteriami ściółki leśnej, który rzekomo miał rozkładać bakterie odorowe. Niestety nieskuteczne, następnie zamknięcie części odpadów w dużej hali namiotowej, które poskutkowało rzeczywiście zmniejszeniem odoru, ale na nasze nieszczęście halę postawiono nieleganie i po "cynku" o kontroli z żorksiego PINBUDU halę rozebrano, smród powrócił. Zaniepokojeni górami odpadów i tym, co p. prezes Ch. z Kapadory sam nam powiedział o tym, że zakład dopiero występuje o pozwolenia na hydrant pisaliśmy też pisma do Straży Pożarnej i do PINBUDU. Do Straży z prośbą o kontrolę zabezpieczeń pożarowych, do PINBUDU z prośbą o interwencję w sprawie uszkodzonych paneli ogrodzenia zakładu, które umożliwiały wejście na teren osób postronnych. Zgłaszaliśmy te sprawy również do Wydz. Ochrony Środowiska m-ta Żory. Straż Pożarna wydała dwie opinie po dwóch oddalonych od siebie o kilka miesięcy kontrolach, że w zakładzie stwierdzono szereg nieprawidłowości i brak zabezpieczeń p.poż. oraz wydano zalecenia w zakresie poprawy tych zabezpieczeń oraz przekazano te opinie do UM Żory i PINBUD. Proszę zauważyć, że o braku zabezpieczeń p. prezes Ch. mówił już w 2015 roku, a ostatnia opinia Straży Pożarnej w tej sprawie pochodzi z Października 2018 r. Przez dwa lata zakład działał więc będąc świadomym, że jedyny hydrant jaki ich zabezpiecza jest po stronie Suszca, który nie ma obowiązku zapewniać dostawy wody p.poż. do strefy w Żorach. UM Żory nie reagował ani na nasze monity, na prośby o interwencję twierdząc, że poziomu smrodu nie można zmierzyć (można do tego służy pomiar Olfakometryczny, który można zamówić w specjalistycznych laboratoriach). Do uciążliwości odorowej wraz ze wzrostem produkcji paliwa alternatywnego doszła uciążliwość hałasowa, którą również zgłaszali najbliżsi sąsiedzi zakładu. UM Żory zalecił pomiary, które wykazały, że hałas jest w normie. Dla jasności dodam, że zakład Gum Recycling podlega nadzorowi UM Żory, zakład KAPADORA jako magazynujący odpady niebezpieczne podlega pod Urząd Marszałkowski w Bielsku Białej. Wdrożona w 2018 roku kontrola z WIOŚ wykazała w obu zakładach szereg odstępstw od wydanych decyzji środowiskowych (brak przechowywania odpadów pod przykryciem, brak zabezpieczenia odpadów przed roznoszeniem, gromadzenie na przepuszczalnym podłożu, przyjmowanie transportów poza wyznaczonymi w decyzji godzinami, itp.), potwierdziła znaczną uciążliwość zakładu dla otoczenia, a w piśmie pokontrolnym nakazano wdrożenie działań naprawczych. Nie podano jednak ani terminu wdrożenia tych działań, ani pod jakim rygorem zakłady mają je wdrożyć. Jednym słowem coś nakazano ale nie wiadomo kiedy i co grozi za nie wprowadzenie tych działań.
    Skończyło się na tym, że z pomocą jednego z kandydatów na urząd Prezydenta Miasta Żory udało się tematem zainteresować redaktora z Polsatu. Pech chciał, że p. redaktor zapowiedział się zbyt późno i do wystąpienia na miejscu byłem tylko ja, a nie pozostali mieszkańcy. Stałem się więc niejako twarzą sprawy, za którą stoi ponad 50 mieszkańców. Po interwencji telewizji Pani z UM Żory sama przyznała, że nie widziała dawno zakładu i nie wiedziała, że są tam zgromadzone takie ilości odpadów, to obrazuje jak wyglądał nadzór. Z kolei pan z UM w Bielsku Białej powiedział, że po ostatniej wizycie w Kapadorze do tego zakładu zastrzeżeń nie ma, większość odpadów jest magazynowana zgodnie z zaleceniami, ale strach go ogarnia kiedy widzi to co się dzieje po stronie Gum Recyclingu nad którym nie sprawuje nadzoru. Jak stwierdził ten pan "sam właściciel tej firmy chyba już nie wie co mu tam przywożą i jak to jest składowane, mnie to przeraziło". To są słowa wojewódzkiego specjalisty od ochrony środowiska. Ten sam Pan ostrzegł mnie, że na tym terenie, jeszcze w czasie działalności Mega Service Recycling były nielegalnie gromadzone kondensatory zawierające Polichlorobifenyle PCB, które odkryła na terenie zakładu istniejąca wówczas Straż Miejska w Żorach. Że są to bardzo rakotwórcze odpady niebezpieczne i że prawdopodobnie nadal tam leżą. Po tej rozmowie skontaktowałem sie ponownie z UM Żory, przekazałem to czego się dowiedziałem i uzyskałem zapewnienie, że wobec Gum Recyclingu zostanie wdrożone postępowanie zobowiązujące tę firmę do usunięcia składowanych w nadmiarze odpadów pod rygorem cofnięcia pozwolenia. W międzyczasie WIOŚ z Katowic zapewnił nas, że wdraża ponowną kontrolę tym razem z pomiarami powietrza, a UM Żory, że jest blisko wnioskowania do WIOŚ o cofnięcie pozwoleń dla zakładu Gum Recycling w związku z brakiem zastosowania się do zaleceń pokontrolnych. W międzyczasie kolejną kontrolę, o której już wspomniałem przeprowadziła Straż Pożarna. Nie dalej jak wczoraj do jednego z sąsiadów dzwonił p. z WIOŚ informując o montaż w czwartek czyli jutro aparatury kontrolnej w okolicy zakładu. W zakładzie trwała więc obecnie kontrola. Wiem, że właściciele zakładów zbierali oferty na wykonanie przewiertów w celu zainstalowania instalacji p.poż. w zakładzie, do tego jednak nie doszło. Skutek jest taki, że teraz zakład jest gaszony wodą z Suszca, a my nie mamy w domach wody.
    Szanowny panie ~Trek, zapewne wbrew temu co Pan pisze ma Pan wiele wspólnego z Gum Recycling lub KAPADORA stając w ich obronie więc podsumowując:
    1. Zakład powstał kiedy w okolicy były już co najmniej dwa domy mieszkalne i działka rekreacyjna
    2. Zakład działał jako przetwórnia elektroodpadów bez uciążliwości dla otoczenia do 2011 roku.
    3. W 2011 roku zakład decyzją UM Żory został upoważniony do wprowadzenia uciążliwej dla otoczenia działalności wbrew protestom z UG Suszec.
    4. My mieszkańcy protestujemy przeciwko wielu uciążliwościom od hałasu po fetor od 2015 roku i stosujemy wyłącznie środki urzędowe, rozmowy, spotkania, informujemy media, jesteśmy otwarci na rozmowy i wiele razy wierzyliśmy w dobrą wolę i zapewnienia zarządów obu firm Gum Recycling i KAPADORA. Wiele razy słyszeliśmy o bezsilności urzędników, braku podstaw prawnych do cofnięcia pozwoleń, a na nasze pytania jak to możliwe, że zakłady mogą funkcjonować po tylu kontrolach z negatywnym wynikiem słyszeliśmy ciszę lub wzruszanie ramion.
    5. Zebraliśmy pokaźne teczki dokumentów, opinii prawnych, pokontrolnych, odpowiedzi na nasze monity, wnioski o interwencję, zdjęć, filmów, dowodów na dziwne transporty po godzinach działania zakładu, wszystkie są w posiadaniu wielu z nas w kopiach, każdy z nas chętnie udostępni je policji, posiadają je również radni z Rady Miasta Żory oraz dziennikarze.
    6. Nie stosujemy zarzucanych nam tu metod. Jesteśmy ludźmi wykształconymi, działamy cierpliwie poprzez dostępne w granicach prawa środki. I nie jesteśmy ignorantami, protestującymi przeciwko zanieczyszczeniom i uciążliwości, którzy poprzez podpalenie ryzykują jeszcze bardziej życie i zdrowie siebie i swoich rodzin. Za kogo nas Pan uważa? Gdyby ktokolwiek z nas miał takie pomysły dawno by się to stało i nikt nie pchał by się na afisz, do telewizji, itp. Do tego proszę sobie przypomnieć, że już jeden poważny pożar w tym zakładzie był, wtedy sam prezes przyznał, że samo się zapaliło. Proszę zauważyć, że to te zakłady i ich działalność jest przedmiotem dochodzenia w prokuraturze, a nie my.
    7. Jesteśmy "upierdliwi" to fakt, wielu urzędników to potwierdzi, ale zdajemy sobie sprawę, że odpuszczając nie uzyskamy tego na czym nam zależy to znaczy doprowadzeniu do takiego stanu działalności zakładu, który nie będzie nam i naszym dzieciom szkodził. To właściciele zakładów bronią się przed poniesieniem odpowiednich wydatków na inwestycje zabezpieczające odpady przed roznoszeniem (również roznoszeniem cząsteczek fetoru jako substancji generowanej z samych odpadów), co zresztą jest wpisane w wydanej dla zakładów decyzji środowiskowej. To właściciele zakładu twierdzą, że my dążymy do zamknięcia zakładu zakładając chyba, że wymaganych inwestycji nie chcą ponosić i taki będzie końcowy skutek.
    8. To co się dzieje obecnie nie jest skutkiem działania nas mieszkańców. To skutek ignorancji i zaniedbań ze strony właścicieli zakładów wzbraniających się przed inwestycjami, urzędników wielu instytucji, które wzruszały ramionami, wykazując nieprawidłowości nie wdrażały stosownych działań zabezpieczających przed tym co się obecnie dzieje (jak można dopuścić taką działalność bez zapewnienia środków gaśniczych w pobliżu???) i po cichu przychylały się do działalności zakładów na granicy lub nawet poza prawem (chociażby lokalizacja zakładu zbyt blisko granicy gmin). To tam należy kierować pytania dlaczego, kto i z jakiego powodu był tak opieszały, przychylny czy przymykał oczy. Nie do nas. My od lat cierpimy przy tym zakładzie i staramy się wzbudzić zainteresowanie służb, które mają w nazwie Ochronę Środowiska, Policji, Urzędów Miasta, Gminy, Marszałkowskich.

    Zresztą podobnych przykładów nie trzeba daleko szukać. Podobną batalię prowadzą od lat mieszkańcy dzielnicy Zachód zatruwani smrodem z firmy Nifco. Również są ignorowani. Tam również UM nie widzi problemu, a ludzie cierpią w majestacie prawa, do rzeki Rudy płyną nieoczyszczone ścieki. Tak wygląda Ochrona Środowiska w Żorach. Ważny jest przedsiębiorca bo płaci duże podatki i daje miejsca pracy. Mieszkaniec się nie liczy.

    443 3
  • ~Arkadiusz Buchalik 2018-11-29 10:02:06

    Współczuję Panu Tomasz Krakowczyk i wszystkim mieszkańcom w okolicy.
    Nie dość że macie takie smierdzace towarzystwo, to jeszcze pomawiają was o podpalenie.
    W naszym kochanym kraju pod tytułem " jakoś to będzie " musi się zdarzyć tragedia, żeby coś się zaczęło dziać.????
    A gdzie są teraz te uśmiechnięte twarze z plakatów wyborczych, rzekomo kochające Żory?
    Gdzie są prawnicze młode wilczki ?
    Nie lubię słowa powinni

    37 2
  • ~Arkadiusz Buchalik 2018-11-29 10:09:21

    Współczuję Panu Tomasz Krakowczyk i wszystkim mieszkańcom w okolicy.
    Nie dość że macie takie smierdzace towarzystwo, to jeszcze pomawiają was o podpalenie.
    W naszym kochanym kraju pod tytułem " jakoś to będzie " musi się zdarzyć tragedia, żeby coś się zaczęło dziać.????
    A gdzie są teraz te uśmiechnięte twarze z plakatów wyborczych, rzekomo kochające Żory?
    Gdzie są młodzi posłowie/ prawnicy?
    Nie lubię słowa " że powinni " się tym zająć.
    Ale prościej jest rozdawać ulotki i gadżety na festynie, niż zająć się prawdziwym problemem, jakim jest bezpieczeństwo mieszkańców

    43 11
  • ~Maruda123 2018-11-29 23:50:04

    Pożar w Żorach i nagle jakoś ciszej o Wojciechu K. zwanym ciulem.
    Nie oskarżam nikogo oczywiście.

    8 12
  • ~Janina Kowalska 2018-11-30 11:18:06

    Dioksyny i wszystko w temacie. Odczujemy to wszyscy za pewien czas. Zwiększona zachorowalność na nowotwory. Tylko najmłodszych żal

    16 1
  • ~Woytek 2018-12-03 08:51:27

    Panie Tomku.
    Póki jest na świeżo trzeba wyjść na ulice i pokazać urzędnikom że sprawa jest poważna. Patrząc na ilość plusów pod Pana komentarzem wyjdzie conajmniej 1000 osób. ja niestety nie mogę tego zorganizować bo będę pieniaczem gdyż mam już zadarte z um. Ale jak Pan pociągnie to wyjdzie pół Żor. deklaruję Panu pełną pomoc. W razie czego kontakt na mnie znajdzie Pan w redakcji TuŻory.pl Nie możemy tego tak zostawić.
    Za miesiąc sprawa ucichnie i znów zostaniecie sami z dziadostwem.

    14 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ceny biletów do Aquarionu są adekwatne do oferty?




Oddanych głosów: 558