zamknij

Wiadomości

Stracili w płomieniach dorobek życia. Jak można pomóc rodzinie z Promiennej?

2018-06-11, Autor: Natalia Moczoł

Tydzień temu stracił cały dorobek życia. Dachu nad głową i poczucia bezpieczeństwa pozbawił go sąsiad, który przez okno wrzucił do jego mieszkania koktajl Mołotowa. W pomoc poszkodowanemu zaangażowała się rodzina i przyjaciele. W internecie ruszyła także zbiórka pieniędzy na najpotrzebniejsze rzeczy.- Zaczynam wszystko od początku – mówi z nadzieją Łukasz Grodoń. - Boję się tego, że ten człowiek tutaj wróci i znowu zrobi komuś krzywdę.

To miał być zwykły dzień. Jak co rano Łukasz Grodoń założył robocze ubrania i wyszedł do pracy. - Zbierałem pieniądze na samochód. Kiedy wróciłem do domu nie miałem już niczego. Jedyne co mi pozostało to para butów, które miałem na sobie – mówi.

Reklama

Gdy 6 zastępów straży pożarnej walczyło z pożarem mieszkania przy ulicy Promiennej sąsiedzi zatrzymali sprawcę. 30-latek wrzucił butelkę z łatwopalną cieczą przez okno, bo - jak zeznał - otrzymał takie polecenie od Boga. - O wszystkim dowiedziałem się od żony. Gdy dotarłem na miejsce mogłem tylko usiąść i płakać – mówi Łukasz Grodoń. - Na szczęście moich córek nie było w środku. Nie miałyby szans się uratować – dodaje.

Dziewczynki były wtedy wraz z mamą w mieszkaniu po drugiej stronie budynku. O ogniu trawiącym wnętrze 2-pokojowego mieszkania zaalarmowali je inni mieszkańcy bloku. - W pierwszej chwili pomyślałam, że Łukasz zostawił włączone żelazko albo inne urządzenie. Nie mogłam uwierzyć, że zrobił to inny człowiek – mówi żona poszkodowanego.

Po zeszłotygodniowym pożarze pozostały nie tylko zgliszcza, ale również niepewność i strach. - Boję się tego, że ten człowiek tutaj wróci i znowu zrobi komuś krzywdę. Następnym razem dzieci mogą być w domu. Słyszałem pogłoski, że ten mężczyzna mówił o spaleniu jeszcze czterech mieszkań. Żałuję, że wcześniej zlekceważyłem jego zachowanie – mówi Łukasz Grodoń.

Łukasz Grodoń twierdzi, że sprawca podpalenia podejrzanie zachowywał się już wcześniej. O jednej z sytuacji poinformowała go starsza córka. Według relacji dziewczynki mężczyzna miał przyjść do ich mieszkania z nożem i twierdzić, że "szuka szatana". - Muszę przyznać, że zwyczajnie zbagatelizowałem tę sytuację i nie uwierzyłem własnemu dziecku – mówi  Łukasz Grodoń. - Podczas rozmowy ten człowiek wydawał się taki inteligentny i opanowany – zapewnia.

Chociaż według poszkodowanego mężczyzna dziwnie zachowywał się już wcześniej, to nie figuruje on w policyjnych kartotekach. Obecnie sprawca przebywa w tymczasowym areszcie. Sprawę bada prokuratura, która posiada informacje dotyczące leczenia psychiatrycznego, które zatrzymany odbył w przeszłości.

- Jesteśmy w początkowej fazie śledztwa. 30-latkowi postawiono już zarzut z art. 163 § 1 Kodeksu Karnego (sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach - przyp. red.). Czyn ten zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności – mówi prokurator Mirosław Kuchta. - Będziemy uzupełniać materiał dowodowy. W tej chwili będą prowadzone przesłuchania dalszych świadków, nie wykluczam również powołania biegłego z zakresu pożarnictwa.

Pomimo tragedii Łukasz Grodoń się nie poddaje. - Zaczynam nowe życie tym samym miejscu, bo starych drzew się nie przesadza. Moja córka bardzo to wszystko przeżyła. Straciła w pożarze pamiątki i wszystkie swoje rzeczy. Chcę wyremontować to mieszkanie i sprawić żeby znowu była szczęśliwa.  – mówi.

Wyposażenie mieszkania nie było ubezpieczone. Remontem lokalu zajmie się Zarząd Budynków Miejskich. - Jesteśmy na etapie zamawiania okien i drzwi. Od dostarczenia tych materiałów zależy czas ponownego oddania lokalu do użytku – tłumaczy Małgorzata Welchar, zastępca dyrektora ZBM. - Realnym terminem zakończenia prac jest przełom sierpnia i września. Do tego czasu udostępniliśmy najemcy pomieszczenie, w którym w razie potrzeby mogą przechować swoje rzeczy – dodaje.

Najbliższe kilka tygodni to czas, w którym Łukasz Grodoń i jego bliscy będą próbowali wrócić do normalności. W pomoc poszkodowanym zaangażowali się już rodzina i przyjaciele. - Otrzymujemy bardzo dużo ubrań i akcesoriów pierwszej potrzeby nawet za granicy. Zgromadziliśmy już ich bardzo dużą ilość. Wszystko to czego nie wykorzystamy będziemy chcieli oddać innym potrzebującym – mówi żona Łukasza Grodonia.

Rodzina pogorzelców uruchomiła również internetową zbiórkę pieniędzy. Dzięki niej każdy z nas może przelać nawet niewielką kwotę, aby pomóc im w tej trudnej sytuacji. - W tej chwili każde gest jest dla nas bardzo cenny. Zaczynam wszystko od początku, dlatego bardzo dziękuję wszystkim ludziom, którzy mnie wspierają – mówi Łukasz Grodoń.

Link do internetowej zbiórki znajdziecie tutaj>>

Oceń publikację: + 1 + 29 - 1 - 8

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy mieszkańcy miasta powinni płacić za deszczówkę?




Oddanych głosów: 1371