zamknij

Wiadomości

Żorscy policjanci pomogli dwóm potrąconym psom i rannemu kotu

2019-02-08, Autor: km, KMP Żory

W ostatnich dniach żorscy policjanci aż trzykrotnie ratowali czworonogi, które ucierpiały w zdarzeniach drogowych. Na szczęście dwa psy i kot zostały otoczone opieką, a jeden z właścicieli dodatkowo poniesienie konsekwencje karne.

Choć na właścicielach psów ciąży obowiązek otoczenia ich opieką, a także zapewnienia środków ostrożności przy ich trzymaniu wciąż głośno o zdarzeniach drogowych z udziałem tych zwierząt. Niestety w wielu przypadkach niedopilnowane psy, czy wychodzące z domu koty giną pod kołami samochodów, a tylko nieliczni kierowcy pamiętają o obowiązku udzielenia im pomocy i powiadomieniu odpowiednich służb.

Reklama

Najprawdopodobniej tak też się stało w przypadku rannego kota, którego na ulicy zauważył patrol drogówki. Zwierzę nie dawało oznak życia, a pomimo to policjanci zatrzymali się i postanowili sprawdzić jego stan i sprowadzić pomoc. Kiedy weterynarz był w drodze kot nagle się ocknął, a przypadkowo przejeżdżający tamtędy rowerzysta rozpoznał go i pokierował mundurowych do właścicielki. Jak się później okazało kot prawdopodobnie został potrącony i gdyby nie pomoc policjantów skonałby na jezdni.

Podobnie wiele szczęścia miał starszy kundelek, któremu wczoraj pomogli inni policjanci. Na ulicy Rybnickiej zatrzymał ich przedstawiciel handlowy, który jadąc firmowym pojazdem zauważył leżącego na poboczu psa. Ci z kolei zajęli się rannym zwierzęciem, a potem przekazali personelowi Punktu Zatrzymań dla Bezdomnych Zwierząt w Żorach. I to zwierzę padło najprawdopodobniej ofiarą zdarzenia drogowego, a jednocześnie ofiarą ludzkiej bezduszności...

Trzecie ze zdarzeń, związane także z uratowaniem psa, swój finał znajdzie jednak w sądzie. W tym przypadku pomimo wzorowej postawy kierowcy, który potrącił czworonoga i pomocy policjantów poszukiwanie właściciela zakończyło się spotkaniem z zupełnie lekceważącym podejściem do obowiązków względem zwierzęcia. Osoba współodpowiedzialna za nie obarczyła całą winą męża, któremu pies uciekł na spacerze i ani ona, ani jej mąż nie szukali czworonoga, a później też kobieta nie reagowała, gdy leżał on poturbowany pod blokiem.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy składowisko przy ul. Kleszczowskiej powinno zostać zamknięte?




Oddanych głosów: 570