zamknij

Wiadomości

Pracownicy Biedronki mają dość. Trwa referendum strajkowe

Solidarność działająca w Biedronce rozpoczęła referendum strajkowe. Pracownicy mają dość pracy ponad siły. Od lat skarżą się na fatalne warunki, ale nikt ich nie chce słuchać. Dzisiaj mówią „dość”. Głosowanie w referendum potrwa do końca kwietnia.

Praca ponad siły

Reklama

– To praca ponad siły – mówią pracownicy sieci Biedronka. W sklepie odpowiadają za wszystko, od zamiatania parkingu po rozładunek TIR-ów z towarem. Obowiązków ciągle przybywa, a liczba pracowników na zmianie od lat jest taka sama. – W moim sklepie na zmianie są 3 osoby plus kierownik. Gdy dodatkowo ktoś np. weźmie urlop na żądanie robi się horror. Gdy wracam do domu po takiej dniówce nie mam nawet siły ugotować dzieciom obiadu – mówi pani Ewa, kasjerka z jednego ze sklepów Biedronki w dużym śląskim mieście.

Wskazuje jednak, że kasjerka" to określenie, które niezbyt przystaje do rzeczywistości, bo w Biedronce każdy pracownik jest „wielozadaniowy”. – W teorii odpowiadam za pierwszą alejkę, czyli wypiekanie pieczywa i warzywniak. W praktyce robię wszystko. Uzupełniam towar na półkach, sprzątam sklep i parking, pracuje w magazynie. Gdy podjedzie TIR, lecę go rozładować, a jak zadzwoni dzwonek, biegnę na kasę, gdzie na dodatek słucham pretensji od klientów, którzy muszą stać w kolejkach. Tak jakby to była moja wina – żali się pani Ewa.

Jak pisze Łukasz Karczmarzyk na stronie Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności, na fatalne warunki pracownicy Biedronki skarżą się od lat. - Tych skarg jednak nikt nie chce słuchać. Jak opowiada pani Magda, która w Biedronce jest zatrudniona od 10 lat, pracownicy nie mogą doprosić się u pracodawcy załatwienia najprostszych spraw, takich jak np. zaopatrzenie sklepu w podstawowy sprzęt do sprzątania. – Na cały sklep mamy jedno wiadro z mopem. Zmiotki i szufelki do zamiatania przyniosłyśmy sobie z domu. Kiedy zgłosiłam, że z krzesła obrotowego na kasie odpadły dwa kółka i nie da się na nim siedzieć, na nowe czekałam dwa miesiące – wylicza pani Magda – czytamy.

Dlatego Solidarnosć postuluje poprawę warunków pracy. To główny postulat w sporze zbiorowym, który trwa już od sierpnia ubiegłego roku.

Solidarność oraz pozostałe związki zawodowe, które przystąpiły do sporu, domagają się również skrócenia do 21.00 godzin pracy w dni przypadające przed niedzielą wolną od handlu (dziś niektóre Biedronki są w soboty otwarte nawet do 23.00) oraz wprowadzenia regulaminu wynagradzania z jasnymi kryteriami premiowania. – Biedronka bardzo często chwali się w mediach, o ile podwyższyła wynagrodzenia czy premie dla pracowników. Jednak zazwyczaj te „podwyżki” skonstruowane są w taki sposób, że część pracowników widzi je tylko w artykułach prasowych – tłumaczy Piotr Adamczak, przewodniczący Solidarności w Jeronimo Martins Polska, firmie, do której należy sieć Biedronka.

Sporu nie udało się rozwiązać przy stole negocjacyjnym. Jak podkreśla Piotr Adamczak, pracodawca mimo braku porozumienia w sprawie postulatów zgłoszonych przez pracowników, podjął decyzję o zakończeniu mediacji z udziałem mediatora wyznaczonego przez resort pracy. W tej sytuacji związkom zawodowym pozostało tylko rozpoczęcie referendum strajkowego. Formalnie głosowanie wystartowało 15 stycznia i potrwa do końca kwietnia.

Jak jednak dalej czytamy, jeszcze przed rozpoczęciem głosowania, zaczęły się problemy. Pracodawca miał nie udostępnić związkom list pracowników, które są potrzebne do przeprowadzenia referendum. Zabronił im również wejścia z urnami do głosowania na teren sklepów. – Złożyliśmy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury – podkreśla Piotr Adamczyk.

Firma nie komentuje referendum

Jak do tych rewelacji odnosi się Jeronimo Martins Polska S.A.? Justyna Rysiak, menedżer ds. relacji zewnętrznych w Jeronimo Martins Polska tłumaczy, że firma podejmuje się wielu działań, by być pracodawcą pierwszego wyboru oraz firmą, z którą pracownicy wiążą się na dłużej. - Dbamy nie tylko o konkurencyjność wynagrodzeń, ale także rozwijamy pakiet świadczeń pozapłacowych, który obejmuje obecnie 20 programów, wychodzących naprzeciw różnym potrzebom pracowników – mówi.

- W pakiecie są m.in. wyprawki dla noworodków (ponad 3,2 tys. w 2018 r.) i pierwszoklasistów (4 tys. w 2018 r.), będących dziećmi naszych pracowników, paczki z okazji świąt (ponad 141 tys. paczek w 2018 r.) i zasilenia kart przedpłaconych, kolonie dla dzieci pracowników (1060 dzieci w 2018 r.), program bezzwrotnych zapomóg dla osób w trudnej sytuacji oraz badania profilaktyczne, które można wykonać w czasie godzin pracy czy wsparcie dla niepełnosprawnych dzieci naszych pracowników – dodaje.

Justyna Rysiak podkreśla, że od stycznia 2019 roku uelastyczniono zasady otrzymywania nagrody za brak nieplanowanych nieobecności tak, by nawet w przypadku jednego lub dwóch dni nieplanowanej, ale usprawiedliwionej absencji w danym miesiącu, pracownik mógł otrzymać odpowiednio 75 proc. i 50 proc. tego dodatku. - Ponadto, dzięki innym wdrożonym zmianom, znacznie większa liczba sprzedawców-kasjerów otrzymuje premie uznaniowe. W ubiegłym roku stworzyliśmy też nowe stanowiska pracy – w Biedronce można więc zatrudnić się w charakterze tylko kasjera lub jako pracownik sklepu, który zajmuje się wyłącznie salą sprzedaży. Stale zwiększamy także zatrudnienie – tylko w ubiegłym roku o ponad 2 tys. osób. Ponadto dbamy o rozwój pracowników – zdecydowana większość naszych menedżerów pochodzi z awansów wewnętrznych – wylicza nasza rozmówczyni.

W odniesieniu do innych kwestii, Justyna Rysiak informuje, że strony podpisały protokół rozbieżności. - Jednocześnie nie komentujemy prowadzonego od 15 stycznia br. referendum, którego organizatorem jest Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”. Zaznaczamy jedynie, że w komunikacji do sklepów przekazywaliśmy, iż udział w referendum jest w pełni dobrowolny, a kierownictwo sklepów nie może namawiać lub zabraniać pracownikom udziału w nim po godzinach pracy i poza miejscem pracy – mówi.

Ukraińcy nie chcą pracować?

Tymczasem jak podaje portal branżowy dlahandlu.pl, pracodawca wysłał do pracowników pismo, z którego wynika, że powołując się na regulamin bezpieczeństwa i porządku zakazał organizacji w placówkach referendum. To samo dotyczy umieszczania ogłoszeń i kolportowania materiałów.

Biuro prasowe Jeronimo Martins Polska wyjaśniło, że zgodnie z regulaminem bezpieczeństwa i porządku obowiązującym od dawna w placówkach sieci Biedronka, są one obiektami handlowymi przeznaczonymi do sprzedaży detalicznej towarów i nie mogą być wykorzystywane do innych celów, w tym do prowadzenia jakichkolwiek akcji propagandowych na ich terenie.

Portal dlahandlu.pl pisze jeszcze o jednej sytuacji, cytują Patryka Kosela, rzecznika prasowego i członka Komisji Krajowej związku zawodowego Sierpień '80. - Warunki pracy w marketach Biedronka są tak koszmarne, że w sieci nie chcą pracować nawet Ukraińcy. Pewne jest natomiast to, że gdyby warunki pracy były atrakcyjne, to nie trzeba by się ogłaszać od Sasa do Lasa i urządzać nagonki i łowić ludzi do rekrutacyjnej sieci. Zresztą Ukraińcy nie są jedynymi, na których czyha Biedronka. Kolejna grupa to studenci – czytamy. To jego odpowiedź na informację Jeronimo Martins Polska o uruchomieniu infolinii rekrutacyjnej dla Ukraińców, którzy przyjeżdżają do Polski za pracą.

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wybierasz się na wybory 13 października?




Oddanych głosów: 922