zamknij

Wiadomości

Przyznano „Tryptyki Żorskie”. Kto został laureatem nagrody?

2015-03-02, Autor: Wioleta Kurzydem
Miłośnicy miasta Żory już po raz czwarty zostali docenieni. Tym razem prestiżową nagrodę „Tryptyk Żorski” przyznano Barbarze Wyrobek-Kaczmarczyk i Andrzejowi Schmidtowi.

Nagroda jest przyznawana od 2012 roku przez Towarzystwo Miłośników Miasta Żory osobom, instytucjom, które rozpowszechniają historię miasta, utrwalają pamięć o ludziach dla niego zasłużonych, kultywują tradycje w zakresie kultury i edukacji regionalnej oraz propagują walory miasta, jego zabytków. Nagrodą jest drewniana szkatułka, która po rozłożeniu ukazuje trzy rysunki zrobione techniką sitodruku – żorską starówkę oraz dwie bramy miejskie.

Reklama

Podczas obchodów 743. urodzin miasta, w sobotę 28 lutego już po raz czwarty Towarzystwo Miłośników Miasta Żory wręczyło swoją nagrodę - „Tryptyk Żorski”. W tym roku przyznano ją współzałożycielce Towarzystwa Barbarze Wyrobek-KaczmarczykAndrzejowi Schmidtowi, sekretarzowi miasta.

Laureatka nagrody przyznała, że jest niezmiernie wzruszona. - Zostałam ostatnim współzałożycielem Towarzystwa Miłośników Miasta Żory. Smutne to, ale wszyscy moi koledzy, którzy wtedy byli obecni przy zakładaniu tego Towarzystwa niestety już nie żyją. Cieszę się natomiast, że idea która niegdyś nam przyświecała, nadal jest aktualna i pięknie prosperuje w naszym mieście. Bardzo się cieszę z ogromu historii, które zostały już napisane o mieszkańcach Żor. Bardzo cieszę się, że mieszkam w tym pięknym mieście, urodziłam się tutaj, wychowałam, wykształciłam i pracę zawodową związałam z Żorami. Cieszę, że Żory pięknieją z dnia na dzień i dla mnie są najpiękniejsze nie tylko na Śląsku, ale i w całej Polsce - mówiła podczas gali Barbara Wyrobek-Kaczmarczyk. - Wszystkim żorzanom życzę, by czuli się tutaj zawsze dobrze i bezpiecznie, by doceniali to, co się tutaj dzieje - dodała.

Głos zabrał także Andrzej Schmidt, Sekretarz Miasta Żory. - Kiedy dowiedziałem się o nominacji do tego wyróżnienia, powiedziałem, że to kiepski pomysł - jest bowiem wielu ludzi, którzy bardziej zasługują na nie. To, co udawało mi się kiedyś osiągnąć, to wynik dużego zakresu czynności i tego, co zlecał mi m.in. prezydent. Jeżeli nawet moje działania były efektywne, to w nagrodę po prostu nie wyrzucił mnie z pracy - rozpoczął i przypomniał publiczności o wydarzeniach, które przyszło mu kiedyś współorganizować z Lucjanem Buchalikiem, wówczas dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury. - Działam w myśl zasady, że „czyń dobro, a to dobro kiedyś do ciebie wróci” - zakończył.

> Fotogaleria: „Tryptyki Żorskie” trafiły do wyjątkowych miłośników Żor

Kim są laureaci czwartej edycji nagrody „Tryptyk Żorski”?

Barbara Wyrobek-Kaczmarczyk – rodowita żorzanka, od urodzenia mieszkała w rodzinnym domu na żorskim Rynku. Urodziła się przed wojną w wielodzietnej rodzinie o tradycjach powstańczych i społecznikowskich. Była jednym z dziewięciorga rodzeństwa, ale tylko jednym z pięciorga, które przeżyło wojnę i okupację hitlerowską. Miała 6 lat jak wybuchła II wojna światowa. Cała rodzina ucieka przed szaleństwem wojennym na wschód, ale dotarli tylko do Jarosławia, bo tam „kocioł” niemiecki zmusił ich do powrotu. Ze względu na ogromne zaangażowanie rodziców, a szczególnie ojca Józefa w działalność w polskich organizacjach, przeżywała wraz z całą rodziną gehennę z powodu bardzo częstych wizyt gestapo i permanentnych przeszukiwań domu. Lata dziecinne to dla niej trudne wojenne lata, które nie dały podstaw do radosnych przeżyć, ale mimo to mile wspomina wspólne zabawy z bratem Bogusiem i ulubiony jej sport zimowy, jakim była jazda na łyżwach, którą uskuteczniała na zamarzniętym stawie „Klyszczowiok” w niedalekim Kleszczowie. W marcu 1945 r., będąc w czwartej klasie szkoły podstawowej, po wejściu żołnierzy radzieckich do Żor wraz z matką i młodszym bratem kolejny raz byli zmuszeni do ucieczki z miasta. Po paru tygodniach powrócili – i tutaj ogromne przerażenie, ukochane miasto leży w gruzach, wokół zgliszcza i ruiny, a ich rodzinnego domu już nie. Po wojnie kończyła naukę w szkole podstawowej. Była bardzo zdolną uczennicą, stąd też dalszą edukację kontynuowała w żorskim Liceum Ogólnokształcącym im. Karola Miarki. W czasie nauki w liceum była aktywną harcerką. 7 lat po wojnie ukończyła liceum i zdała egzamin maturalny, który w owych czasach był nie lada wyczynem. Po maturze postanawia kontynuować rodzinne tradycje i zapisuje się do Towarzystwa Śpiewaczego „Feniks”, którego jednym z założycieli i późniejszym prezesem był jej ociec Józef. Była zdolną i ambitną dziewczyną i za cel swej edukacji zawodowej obrała sobie studia medyczne, lecz z powodów politycznych, komunistyczne powojenne władze skutecznie uniemożliwiły jej studiowanie. W pracy jest bardzo aktywna nie tylko zawodowo – tutaj też wraz z koleżankami zakłada zespół teatralny, który daje występy dla pacjentów szpitala w czasie państwowych i lokalnych uroczystości. W szpitalu pracuje 10 lat na różnych stanowiskach, ale przełożeni najbardziej ją cenią w sferze ekonomicznej na stanowisku kasjerki a później księgowej. W oczach ówczesnego dyrektora szpitala jest wybitnie uzdolnioną osobą i kieruje ją na studia do Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. Ówczesne Żory to było małe miasto, a więc wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli. Tak więc jak była na 3 roku studiów, o jej zdolnościach ekonomicznych dowiedziała się dyrekcja żorskiego oddziału Powszechnej Spółdzielni Spożywców i zaproponowała jej pracę na stanowisku kierownika obrotu towarowego, którą to pracę przyjęła. 2 lata przepracowała na tym stanowisku, kończąc w tym czasie studia i uzyskując dyplom magistra ekonomii. W tym czasie jej przełożeni – również ci z dyrekcji w Katowicach dostrzegli u niej cechy predysponujące do zarządzania firmą w szerszym zakresie i awansowali ją na stanowisko z-cy dyrektora ds. handlu. I również na tym stanowisku dała się poznać jako wybitny znawca tematu, osoba asertywna, cechująca się konsekwencją w działaniu i systematycznością, dobry organizator pracy i negocjator – i to wszystko skutkowało kolejnym awansem, tym razem na stanowisko naczelnego prezesa PSS oddział Żory. Miała wtedy 32 lata i była najmłodszym prezesem oddziałów PSS w woj. katowickim. Jej specyficzność, a także urodę dostrzegł pewien młody pracownik biura konstrukcyjnego w Katowicach, w którym ze wzajemnością się zakochała i po 2 latach narzeczeństwa stała się jego żoną. Owocem ich miłości jest dwójka dzieci córka Joanna i syn Aleksander. Mając w genach działalność społecznikowską czynnie bierze udział w życiu miasta. Przez jedną kadencję jest radną, jest sekretarzem Towarzystwa Śpiewaczego „Feniks” i współautorką księgi pamiątkowej wydanej z okazji 50 lat istnienia Towarzystwa, jest przewodniczącą ruchu kobiecego, członkiem zespołu charytatywnego i przewodniczącą zespołu synodalnego przy parafii św. Filipa i Jakuba, no i jest także członkiem Towarzystwa Miłośników Miasta Żory. Mając tak napięty czas, nie ustaje jednak w pogłębianiu swej wiedzy i w 1975 r. kończy studia podyplomowe z zakresu zarządzania i planowania na renomowanej i najstarszej uczelni ekonomicznej w Polsce, czyli Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie – obecnie SGH. Na stanowisku prezesa żorskiego oddziału PSS, a później WSS, mając we krwi społecznikostwo, bardzo często udziela pomocy rzeczowej i finansowej. W 1982 r. przechodzi na zasłużoną emeryturę, ale dalej angażuje się zarówno zawodowo, jak i społecznie. Życie nie szczędzi jej jednak cierpień i 6 lat później przychodzi kolejna tragedia życiowa – zostaje wdową. Ma dwie życiowe pasje: historia i turystyka. Zwiedziła całą Europę i wybrane państwa Afryki i Azji. Nie spełniła jednak największego marzenia swego życia – czyli zwiedzenia Meksyku – nie pozwoliła jej na to nieuleczalna choroba oczu, która do dzisiaj znacznie utrudnia jej życie. Obecnie jest aktywnym członkiem Związku Emerytów i Rencistów. Jest bardzo zintegrowana z rodziną. Córka jest nauczycielem języka angielskiego, a syn menagerem w firmie medycznej. Cieszy się życiem, a nade wszystko pięcioma wnukami. Jest osobą pogodną, z wielką dozą humoru, a jej pamięć o dawnych czasach i elokwencja powodują, że jej opowiadań można słuchać godzinami. Jest jedynym z żyjących, 17 założycieli Towarzystwa Miłośników Miasta Żory i członkiem honorowym stowarzyszenia.

Andrzej Schmidt – urodził się w miejscowości, która jest od niego o 5 lat starsza, choć korzenie jej sięgają 1312 r. Kiedyś stolica województwa, dzisiaj siedziba powiatu – Bielsko-Biała. Przyszedł na świat w drugiej połowie lat 50-tych, jako jeden z dwojga rodzeństwa. Były to czasy wielkiej „odwilży” po śmierci Stalina, a rządzili wtedy W. Gomułka i J. Cyrankiewicz i, jak wiele lat później wspominał, obu panów się bał, bo pierwszy krzyczał, a drugi był łysy. Po pięciu latach rodzice zapisali go do przedszkola, w którym wiele rzeczy mu się nie podobało, ale najbardziej nie lubił wycinanek, do tego stopnia, że były one powodem pierwszych w jego życiu wagarów – zamiast do przedszkola poszedł sobie do kolegi. W dzieciństwie mieszkał z rodziną w Tychach, a po wybudowaniu domku przeprowadził się wraz z całą rodziną do Czechowic-Dziedzic, gdzie kończył szkołę podstawową. W podstawówce wiele rzeczy go interesowało, ale najbardziej lubił sport i taniec – tańczył wtedy w renomowanym szkolnym zespole tanecznym. Z nauką problemów nie miał i postanowił kontynuować edukację na szczeblu średnim zdając egzaminy do liceum ogólnokształcącego w Czechowicach Dziedzicach. Uczył się gorliwie, choć zdarzały mu się różne młodzieńcze wybryki. Klasę, do której uczęszczał, chyba do dziś pamiętają nauczyciele. Była to klasa wybitna pod każdym względem, o czym świadczy fakt, że za karę nie dane im było doświadczyć najważniejszego wydarzenia przedmaturalnego – studniówki. Oprócz nauki czynnie uprawiał lekkoatletykę. Miał dobre wyniki w skoku wzwyż i trójskoku. Uczęszczał także do Pszczyńskiej Szkoły Walki. W tym czasie zrodziły się nowe zainteresowania – fotografika, a także przedmioty ścisłe – fizyka i matematyka. Przyszedł wreszcie czas matury. Najlepiej mu poszło z przedmiotów ścisłych, trochę gorzej z polskiego, ale w sumie egzamin maturalny zdał z wynikiem bardzo dobrym. Na studia wybierał się na górnictwo i mimo, że się nie dostał, dalsze losy potoczyły się ku jego myśli, bo został przyjęty na Uniwersytet Śląski w Katowicach na interesujący go wydział matematyki, fizyki i chemii – kierunek fizyka. W czasie studiów mieszkał w akademiku i oprócz bogatego życia studenckiego i czasami wytężonej nauki, dalej uprawiał sport będąc czynnym zawodnikiem sekcji judo w Akademickim Zespole Sportowym. Dalej interesuje się fotografiką, a jego fotografie i unikatowe na nich ujęcia podziwiało wtedy wiele osób, a w tym również artystów i zawodowych fotografów. W tym czasie rozwinęło się kolejne jego zainteresowanie – zaczął się interesować dziewczynami. Pewnego razu, a było to w tym właśnie akademiku spodobała mu się pewna studentka, panienka z długimi czarnymi włosami i postanowił ją poderwać. Piękna dziewczyna ze Świerklańca nie od razu miłość mu wyznała i z tego powodu niesamowicie przeżywał. Ale że jest człowiekiem niesłychanie wytrwałym i w końcu doczekał się wzajemności. Narzeczeństwo trwało 4 lata, po czym szybko nastąpiły kolejne formalne elementy procedury małżeńskiej. Ślub odbył się w Katowicach w kościele na Dębiu i do dziś są wzorowym małżeństwem. W 1980 r. przeprowadził się do Żor z dwóch powodów: po pierwsze miasto dawało pracę, a po drugie upragnione własne mieszkanie. Już po krótkim czasie zamieszkania miasto Żory zupełnie go zauroczyło i stał się jego fanem. Pierwsze kroki zawodowe stawiał jako nauczyciel w Technikum Budowlanym w Żorach, a w wolnym czasie dorabiał sobie także w innych żorskich szkołach. W 1984 r. zostaje podwójnym szczęściarzem: z Urzędu Miasta dostaje informację o powołaniu na stanowisko wicedyrektora w macierzystej szkole średniej, a ze szpitala dostaje informację, że został ojcem – urodziła mu się druga córka. Ciesząc się tymi wydarzeniami musiał jednak stawić czoła nowym wyzwaniom i dalej rzetelnie pracować. Umiejętności organizatorskie, wiedza merytoryczna, matematyczne myślenie i zdolności interpersonalne to cechy, które dostrzegli jego przełożeni, co skutkowało awansem na stanowisko naczelnika Wydziału Edukacji w żorskim magistracie. Na tym stanowisku wprowadza wiele innowacji w oświacie, wzorowo koordynuje pracę przedszkoli i wszystkich żorskich szkół. Tutaj kolejny raz staje na pierwszej linii frontu i jest odpowiedzialny za wprowadzenie w Żorach reformy systemu oświaty. Jego zaangażowanie, konsekwencja w działaniu i nieprawdopodobna determinacja przynoszą rezultat. Oto bowiem po długich bojach i negocjacjach, Kuratorium Oświaty w Katowicach wyraża zgodę na wprowadzenie do szkół gimnazjalnych nowatorskiego programu nauczania dziejów Żor. Taki rodzaj edukacji regionalnej koordynowany do dzisiaj przez Towarzystwo Miłośników Miasta Żory był pionierski w skali ogólnopolskiej. Przez ostatnie 14 lat wspomaga swojego szefa w prowadzeniu dużej firmy, aby klienci załatwiający w niej sprawy byli przekonani o profesjonalizmie pracowników i wysokiej jakości ich obsługi. Nieoceniony jest jego wkład we wdrożenie i utrzymanie systemu jakości w miejscu pracy na bazie europejskiej normy ISO. Mieszka wraz z żoną w ich własnym domu w Rowniu i razem cieszą się malutkim skarbem, jakim jest dla nich wnuczka Lidzia. Dzieci są na swoim. Młodsza córka jest nauczycielem języka angielskiego, a starsza mająca widocznie pewne ojcowskie geny jest fizykiem z tytułem doktora. Społecznie A. Schmidt angażuje się w różnych organizacjach wspomagając ich działalność, czego dowodem są różne wyróżnienia, odznaki i odznaczenia zarówno ministerialne, wojewódzkie, jak i lokalne, w tym również harcerskie. Jest społecznym opiekunem miejsc pamięci narodowej i długoletnim aktywnym członkiem Towarzystwa Miłośników Miasta Żory.


Galę wręczenia nagród uświetniły występy zespołu i solistek Magic Voice, Dominika Kontny i Rafał Kierpec oraz Adam OleśHurdu_Quartet.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Gdzie władze Żor powinny instalować kamery?




Oddanych głosów: 363