zamknij

Wywiady

Historia i język przodków zawarte w rymowankach

- Książeczki dla dzieci są skierowane do wszystkich – nie opowiadają lokalnej historii, nie mówią w języku regionalnym, są międzynarodowym komunikatem. Mamy w nich bohaterów międzynarodowych, bohaterów z kosmosu, trochę fantastyki. W naszej ocenie, brakuje w nich codzienności. Literatura dla dzieci nie prezentuje też języka, w którym najmłodsi mogą usłyszeć głos swoich dziadków i rodziców

- mówią Marek MikołajecPiotr Skowroński, autorzy książki „Sztyry Gidry na Papidry. Rymowanki śląskie”.



Skąd pomysł na wydanie zbioru śląskich rymowanek?

Marek Mikołajec: Pomysł jest z życia wzięty. Wraz z żoną Ewą jesteśmy już rodzicami i zauważyliśmy niszę, którą postanowiliśmy wypełnić. Kupując książeczki dla dzieci zobaczyliśmy, że są one skierowane do wszystkich – nie opowiadają lokalnej historii, nie mówią w języku regionalnym, są międzynarodowym komunikatem. Mamy w nich bohaterów międzynarodowych, bohaterów z kosmosu, trochę fantastyki. W naszej ocenie, brakuje w nich codzienności. Literatura dla dzieci nie prezentuje też języka, w którym najmłodsi mogą usłyszeć głos swoich dziadków i rodziców. Akurat rymowanki śląskie były mi bliskie, ponieważ kilka lat temu napisałem pracę na ich temat. Przejrzałem wtedy różne teksty, rozmawiałem ze starszymi osobami, przeprowadziłem badania terenowe i zebrałem rymowanki, które mogłem omówić. To było jednak naukowe spojrzenie. Natomiast pracując nad naszą książką chcieliśmy zawrzeć coś, co jest unikalne, co opowiada historię tutejszej ziemi, a przy okazji przemawia językiem naszych przodków.


Jaki efekt uzyskaliście?


Marek Mikołajec: Razem z żoną przerobiliśmy rymowanki. Zredagowaliśmy zebrane teksty, które są właściwie anonimowego autorstwa, ponieważ każdy, kto powtarzał tę rymowankę, dodawał do niej coś od siebie. Jednak najważniejszym kryterium w trakcie naszej pracy był rym, dlatego sięgaliśmy po słowa brzmiące czasem polsko, śląsko, a czasem czesko. Staraliśmy się też, by wszystko to było spójne stylistycznie. W „Sztyry Gidry na Papidry” użyliśmy też słów, które wyszły już z użycia – w ten sposób chcemy je wskrzesić i ocalić od zapomnienia.


Pokusiliście się o stworzenie własnej rymowanki?


Marek Mikołajec: Rymowanki są na tyle zmienione, że mamy w nich spory udział.


Jak długo trwały prace nad książką?


Marek Mikołajec: Około pół roku. Kiedy przygotowywaliśmy zbiór rymowanek, jednocześnie szukaliśmy osoby, która mogłaby ilustracjami opisać zebrane rymowanki.


Wtedy to prace przeszły do Was…


Piotr Skowroński: Tak. Ja zająłem się składem graficznym, a moja narzeczona Justyna wykonała obrazki - w sumie jest ich 53. Ilustracje bardzo dokładnie przedstawiają każdą rymowankę – czytając tekst, a nie znając języka śląskiego, można się domyślić znaczenia i przesłania. To było także ciekawe doświadczenie dla mnie, ponieważ niektórych rymowanek nie znałem.


By wydać książkę, utworzyliście własne wydawnictwo.


Piotr Skowroński: Książka została wydana pod szyldem Wydawnictwa „Nowo Wjyś”. Chcieliśmy, by była to nasza marka.

Marek Mikołajec: Książka jest naszą inicjatywą od początku do końca. To był nasz pomysł, inwestycja, a teraz to również nasz debiut na rynku księgarskim. Kolejne plany na przyszłość już mamy, ale najwięcej zależy od powodzenia tego przedsięwzięcia.


Wraz z książką nagraliście też audiobook.


Marek Mikołajec: Został stworzony dla osób, które nie są pewne, jak poprawnie wymówić niektóre słowa. Słuchając nagrania, poprzez ich powtarzanie, nauczymy się szybciej.


Piotr Skowroński: „Sztyry Gidry na Papidry” z audiobookiem można kupić już za 35 złotych. Książkę można zamówić bezpośrednio u nas, dostępna jest również w wybranych księgarniach internetownych.


Dla osób, które nie znają gwary śląskiej przygotowaliście słowniczek.


Marek Mikołajec: Znajdziemy tam tłumaczenie wybranych słów z gwary śląskiej. Dodatkowo rymowanki zapisane są w polskim alfabecie, więc łatwiej się czyta. Wprowadziliśmy również kategorie tematyczne: „O babie”, „O zwierzyntach”, „O diobłach”, „Siedzi”, „O imionach” i „Roztomańte”.


Na koniec zdradźcie jeszcze, co oznacza tytuł książki „Sztyry Gidry na Papidry”?


Piotr Skowroński: Nic nie oznacza. To śląski odpowiednik „hokus-pokus”, „abrakadabra” czy „ece pece”. Nie ma konkretnego znaczenia, to słówko wyliczankowe.


Marek Mikołajec: Albo inaczej – ma takie znaczenie, jakie ktoś mu przypisze. To puste miejsce, które można zająć.


Dziękuję za rozmowę!


Rozmawiała Wioleta Kurzydem

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~tAmArA 2014-06-05
    14:32:40

    3 0

    Gratuluję pomysłu! Chciałabym mieć tę książeczkę - gdzie można ją nabyć?

  • ~Marek Mikołajec 2014-06-06
    08:49:17

    4 0

    Do ~tAmArA

    Dziękujemy. Można ją nabyć bezpośrednio u nas [email protected], a od jutra także w księgarni SOWA przy ul. Klimka, nieopodal rynku.

    Pozdrawiam

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.