zamknij

Wiadomości

Tak wyglądał 1 września 1939 w Żorach. Wywiad

2019-09-01, Autor: Redakcja

- Polski żołnierz był waleczny i zadał pod Rybnikiem, Żorami i Jastrzębiem straty niemieckim oddziałom (…) Niestety, tak w Rybniku jak i w Żorach, miały miejsce akty dywersji i przechodzenie na stronę wroga. Pod Rybnikiem dodatkowo doszło do zabicia przez dezerterów polskich saperów (…) W miastach mniej lub bardziej licznie grupy ludności wychodziły na ulice, a wielu witało wprost niemieckie oddziały. Niestety są relacje i zdjęcia, które to potwierdzają – mówi w wywiadzie dla tuŻory.pl historyk Marcin Wieczorek.

Red.: Mija 80 lat od wybuchu II wojny światowej. W mediach dużo się mówi o rozpoczęciu wojny w kontekście wydarzeń w Gdańsku i na Westerplatte. Chciałem zapytać jak wyglądał 1 września 1939 roku i poprzedzające go dni na Górnym Śląsku?

Reklama

Marcin Wieczorek: Nie ulega wątpliwości, że agresywne działania niemieckie miały miejsce dużo wcześniej nim jeszcze nadszedł świt 1 września. Lato było suche i gorące, nie tylko dosłownie, ale także w polityce i propagandzie. Żądania niemieckie tak chętnie spełniane przez Europę od kilku lat wyrobiły w Rzeszy opinię, że Niemcy są pozbawione tego, co im się rzekomo należy. A tu Polska powiedziała „nie”. Jednym z zapalnych punktów był Górny Śląsk. Problemy narodowościowe, które teraz narastały, nakręcanie spirali nienawiści, czyli taki „zbiorowy hejt” szybko czynił spustoszenia w ludzkich głowach. Powiat rybnicki był szczególnie podatny na te działania.

Rzeczywiście relacje polsko-niemieckie na naszym terenie były tak złe?

Przed wojną strona niemiecka czyniła wiele tajnych przygotowań. Rozbudowywała siatkę wywiadowczą, tworzyła składy broni. Wielu proniemiecko nastawionych mężczyzn przekraczało nielegalnie granice uciekając do Rzeszy. Ludność deklarująca się jako niemiecka odczuwała już skutki cichej agitacji płynącej z Rzeszy i wpływy ideologii nazistowskiej. Wielu obywateli przyjmować zaczęło postawę wyczekującą, co się wydarzy i czy ten stan jest trwały. Polska strona nie pozostawała dłużna. Po zajęcia tzw. Zaolzia, czyli czechosłowackiej części Śląska Cieszyńskiego, wielu spoglądało na ziemie za niemiecką granicą. Tam też był Górny Śląsk. Po obu stronach radykalizowały się nastroje.

Jak wyglądały przygotowania do wojny po polskie stronie?

Problem polegał na tym, że strategiczne cele obronne nieco różniły się od tego, czego oczekiwano w terenie. Na zbudowanie solidnego systemu obronnego po prostu brakowało już czasu. Pierwsze żelbetonowe schrony bojowe na przedpolu Rybnika budowano latem. Z trzech zaplanowanych, dwa nie były jeszcze w pełni gotowe. Łatwiej było stworzyć system improwizowanych blokad, zasieków, transzei, czy pól minowych, choć niezbyt licznych. Broni dla wystawionych tu oddziałów było pod dostatkiem, choć generalnie obrona nie została nasycona dużą ilością stanowisk przeciwpancernych. Najgorzej było z oddziałami powstańczymi, które nie dostały odpowiedniej broni. Dlaczego? To do dziś zagadka. Ale za to dość sprawnie przeprowadzono przygotowania zniszczeń infrastruktury kolejowej.

Czy na Górnym Śląsku wojna zaczęła się 1 września czy wcześniej?

Były oczywiście prowokacje strony niemieckiej - słynna gliwicka oraz mniej znana i trochę „spalona” w Stodołach pomiędzy Rudami a Rybnikiem. Były tez regularne bitwy z udziałem niemieckich bojówek, polskich oddziałów powstańczych i policji. W rejonie Katowic, w obszarze przemysłowym, było gorąco i polała się krew. Niemieckie bojówki miały stracić grubo ponad stu członków. Przejawem niepewności a nawet paniki była pośpieszna ewakuacja urzędników i służb, co nie było propagandowo dobrym pomysłem.

Jak wyglądał dzień 1 września?

Wczesny piątkowy poranek 1 września przywitał mieszkańców nadgranicznych miejscowości, a w szczególności miast – Rybnika, Żor i Wodzisławia kanonadami artyleryjskimi i odgłosami broni maszynowej. Choć w wielu kościołach jeszcze rano sprawowano liturgię, to odgłosy niepokojąco zbliżały się do i wywoływały w zebranych tam wiernych obawy, a nawet strach. Ludzie czuli, że to nie są ćwiczenia, tylko coś, czego ta ziemie jeszcze nigdy nie przeżyła. Wszystko działo się bardzo szybko. Do 6:00 – 7:00 rano w powiecie rybnickim było jeszcze w miarę spokojnie. Później, co z żalem trzeba stwierdzić, polskim siłom wszystko szybko wymknęło się spod kontroli.

Choć wysadzono tunele kolejowe, mosty i wiadukty, to przeciwnik świetnie zmotoryzowany posuwał się do przodu. Niemiecka 5. dywizja pancerna miała przytłaczającą przewagę liczebną, dysproporcje były porażające. Polski żołnierz był waleczny i zadał pod Rybnikiem, Żorami i Jastrzębiem straty niemieckim oddziałom. Niemniej Rybnik padł już po godzinie 9.00, a przed południem oddziały niemieckie wkroczyły do Żor. Po 13.00 zajęto Kleszczów i prawie cały powiat rybnicki był już w niemieckich rękach.

Niestety, tak w Rybniku jak i w Żorach, miały miejsce dywersja i przechodzenie na stronę wroga. Pod Rybnikiem dodatkowo doszło do zabicia przez dezerterów polskich saperów. W Żorach por. Kurc, a w Rybniku por. Wollny, dowódcy małych oddziałów Obrony Narodowej, przeszli na stronę niemiecką. W miastach mniej lub bardziej licznie grupy ludności wychodziły na ulice, a wielu witało wprost niemieckie oddziały. Niestety są relacje i zdjęcia, które to potwierdzają.

W walkach o Żory i Rybnik polscy żołnierze unieruchomili ok. 10 niemieckich czołgów. To świadczy o tym, że do obu miast Niemcy nie weszli bez poniesienia strat.

Co było przyczyną, że spora grupa Polaków przechodziłą na stronę wroga, dopuszczała się dywersji?

Przez lata o tym nie mówiono, choć Alfons Mrowiec, śląski historyk, bez ogródek piętnował renegatów i zdrajców. To co stało się 1 września na Śląsku, powinno dać wszystkim do myślenia. Co się stało, że lokalnie w momencie próby nie wytrzymała idea jedności narodu? Ignorancja władz, lekceważenie wielu zjawisk, brak szerszego związku z regionem, podziały na swoich i resztę...

Przy całym szacunku dla bohaterskich żołnierzy wielu harcerzy i zwykłych ludzi, reszta pozostała bierna, zastraszona lub wyraźnie zmieniła front. W niecałe cztery dni całe województwo śląskie tworzone z takim mozołem, praktycznie nietknięte wpadło w ręce nazistów. To musi zastanawiać.

Los okazał się bardzo przewrotny. 1 września przeprowadzono w Katowicach egzekucję wielu młodych katowickich Niemców, o czym pisze David G. Williamson w książce „Zdradzona Polska”. A zaledwie 3 dni później z rąk niemieckich ten sam los spotkał Polaków mieszkańców Katowic.

Dla mieszkańców Żor i innych miejscowości nadszedł trudny okres walki o osobiste przetrwanie, nie tylko fizyczne ale także moralne, by nie przestać być przede wszystkim dobrym człowiekiem. Osobą a nie narzędziem totalitarnego systemu.

Dziękujemy za rozmowę.

Marcin Wieczorek jest historykiem, nauczycielem historii w I Liceum Ogólnokstałcącym im. Karola Miarki w Żorach.

Więcej na temat przebiegu kampanii wrześniowej na Śląsku przeczytacie w opracowaniu wydanym przez Muzeum w Rybniku, pracy zbiorowej pt. „Zrozumieć Śląsk” pod redakcją Dawida Kellera i Bogdana Klocha.

Oceń publikację: + 1 + 91 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~azan3 2019-09-01 16:37:30

    Obrona Żor we wrześniu 1939 roku nie miała niestety sensu

    14 6
  • ~Iwa Piecha 2019-09-17 21:31:53

    Dobry wywiad, rzeczowy i dużo informacji, wiedza historyczna p. Wieczorka jest wielka. Powodzenia

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuZory.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuZory.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuZory.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ceny biletów do Aquarionu są adekwatne do oferty?




Oddanych głosów: 109